![]() |
"Na kocią łapę" czy "po Bożemu" - to jakże banalne pytanie zadaje sobie wiele par, targanych rozterkami, czy warto zamieszkiwać pod wspólnym dachem przed zawiązaniem związku małżeńskiego.
Wieloletnie spotkania, trwające nawet wiele lat, nie pozwolą nam poznać siebie tak dobrze, jak właśnie podczas wspólnego mieszkania z drugą połową. Każdy ma swoje nawyki i przyzwyczajenia, które zazwyczaj wychodzą na światło dzienne, dopiero w codziennym życiu. Kochacie się tak mocno, że te kilka chwil spędzonych wspólnie w tygodniu, wyzwala w Was uczucie niedosytu. Co możecie zyskać dzięki wspólnemu gniazdku?
Spotykając się kilka razy w tygodniu, nawet przez wiele lat, nie pozna się nikogo tak dobrze, jak mieszkając z nim. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, nawyki, które można poznać, zauważyć dopiero w życiu codziennym.
Kochacie się tak mocno, że kilka spotkań w tygodniu to dla was za mało i za krótko.
Co możecie zyskać dzięki wspólnemu gniazdku?
- Przede wszystkim poznacie się znacznie lepiej. Poznając swoje wzajemne przyzwyczajenia i codzienne nawyki, o których na chwile obecną zapewne nie zdajecie sobie nawet sprawy z ich istnienia, dowiecie się jak skonfrontować je z własnymi przekonaniami. Opracowanie wspólnego, akceptowalnego dla obojga planu życia codziennego, jest podstawą dla uzyskania długofalowego szczęścia płynącego z wzajemnych, codziennych stosunków.
Wczesne poznanie wzajemnych oczekiwań, pokaże Wam drogę w kierunku której powinniście podążać
– Zorientujecie się co otrzymujecie od siebie, z czego będziecie musieli zrezygnować, a na co się zgodzić. Od tej pory, będziecie obok siebie zasypiać i budzić się każdego ranka. Razem pic kawę, wspólnie robić porządki, razem czytać gazetę i wspólnie ustalać harmonogram oglądania programów telewizyjnych, co jak pokazały dobitnie badania społeczne, jest jednym z najbardziej błahych a jednocześnie najczęstszych powodów prowadzących do występowania nieporozumień. Niemniej jednak, te powszechne czynności, będą scalać Wasz związek i powinny jeszcze bardziej zbliżyć Was do siebie.
- Będziecie odpowiedzialni już nie tylko za swoją osobę, lecz również za swoją drugą połówkę. Sielankę zakłócić mogą najrozmaitsze problemy, począwszy od stylu życia po wzajemne relacje finansowe, które mogą zbliżyć Was do siebie, lub oddalić.
Są też niestety złe aspekty wspólnego mieszkania:
Faktem jest, że każdemu mężczyźnie żyje się znacznie łatwiej i wygodniej, gdy ma przy swoim boku ukochaną, która aktywnie pomaga w prowadzeniu domu.
- Mieszkając pod wspólnym dachem, trzeba być świadomym, że tuż po przebytej kłótni, nie trzaśniecie drzwiami, przecież będziecie we własnym domu. W sytuacji gdzie mieszkacie razem, sporne sytuacje należy, wręcz trzeba rozwiązywać na bieżąco, a po aferze nie ma możliwości aby odpocząć od siebie.
- Kolejne zagrożenie to rutyna. Bardzo łatwo, przez pryzmat szarej codzienności, z szaleńczo zakochanej party stworzyć stare, znudzone małżeństwo. Ważne jest, aby w Waszym związku nie panowała całkowita stagnacja, warto co jakiś czas urozmaicać związek, zaskakując partnera nowymi pomysłami, zmianami. Jest to bardzo istotne, zarówno w życiu codziennym jak i również w łóżku, które od tej pory dzielić będziecie każdej nocy.
Dbajcie o to, aby codzienne obowiązki nie stały się Waszym jedynym tematem rozmów.
- Kobieta przestanie się stroić, bo nie można wyglądać jak spod igły całą dobę. On przestanie udawać czyściocha. Nagle może okazać się, że żaden z Was nie ma już w sobie motywacji do tego aby wciąż starać się i zabiegać o zainteresowanie drugiej osoby, której serce i tak już zdobyliśmy.
To tylko kilka argumentów za i przeciw wspólnemu zamieszkiwaniu, jest ich znacznie więcej, natomiast prawdziwe, realne problemy stawi przed Wami rzeczywistość dnia codziennego w Waszym wspólnym życiu.
Istotne jest, z jakiej rodziny się wywodzimy, oraz zasad w oparciu o które zostaliśmy wychowani. To właśnie wówczas, w młodym wieku nabywamy mimowolnie pierwsze nawyki i przyzwyczajenia, które z każdym upływającym rokiem, jest coraz trudniej zmienić. Decyzja o wspólnym zamieszkaniu nie jest sprawą łatwą, dlatego powinna zostać zawsze starannie przemyślana przez obojga partnerów. Jednak najbardziej zastanawiające jest to, że bez różnicy czy ludzie mieszkają ze sobą przed ślubem, czy nie, liczba rozwodów rośnie lawinowo z roku na rok, do czego przyczynia się coraz bardziej pro liberalna struktura społeczeństwa, propagowana przez media publiczne.
Zgodnie z zasadami nauk Kościoła, wspólne mieszkanie przed przyjęciem sakramentu małżeńskiego, jest niepoprawne. Dla wielu osób wychowanych w oparciu o katolicyzm, jest to niegustowne. Jednak coraz więcej par decyduje się na życie w swoich wspólnych czterech ścianach przed pojednaniem się z Bogiem. Zapominają o zwyczajach, ponieważ chcą utwierdzić się w przekonaniu że to właśnie nasz wybranek jest tą osobą, z którą chcemy związać się na całe życie, liczymy, że wspólne zamieszkanie pomoże nam w udzieleniu odpowiedzi na to pytanie.
reklama
|


